Gili Air - rajska wyspa

Gili Air – rajska wyspa

Niesamowita cisza i spokój, turkusowa woda zamieszkana przez żółwie i kolorowe rybki, rafa koralowa, słońce, białe piaski, zapierające dech wschody i zachody słońca – witamy na rajskich wyspach Gili!! Gili Air, Gili T i Gili Meno to synonimy raju, czy na pewno?

Rajskie wyspy Gili

Ten archipelag na Oceanie Indyjskim składa się z trzech małych wysepek: Gili Trawangan (zwana też Gili T), Gili Air i Gili Meno. Każda z nich jest podobna, ale też ma inną specyfikę. Największa Gili T, jest bardziej bagpackerska i imprezowa. Na niej wysiada zdecydowanie najwięcej turystów. Gili Air i najmniejsza z nich Gili Meno, są mocno chillout’owe i bardziej spokojne. Lądują na nich turyście nastawieni na relaks, ciszę.

Gili Air była moją docelową miejscówką na wypoczynek i punktem startowym na trekking na Rinjani. Wyspa jest bardzo mała, można ją obejść wokół w ciągu 2-3 godzin.  Na wyspie nie znajdziecie żadnych skuterów i samochodów, przez co nie ma uciążliwego hałasu.  Możecie się po niej poruszać pieszo, na wypożyczonych rowerach bądź bryczkach konnych – co jest jednak mało zalecane, ze względu na kiepskie traktowanie tych zwierząt.  Skoro nie ma pojazdów zmotoryzowanych, nie ma potrzeby dróg asfaltowych. Wyspa Gili Air to jedna wielka wioska z piaszczystymi drogami, skromnymi chatkami mieszkańców i pięknymi bungalowami i restauracjami w okolicach plaży.

Gili Air jest bardzo spokojna. Po godzinie 22:00 próżno było szukać jakiejś rozrywki, a nawet zjeść kolację, bo większość restauracji i barów zamykała się dość wcześnie. Największy ruch jest oczywiście w okolicach portu. Tam też skupione są małe sklepiki, biura podróży, salony masażu itp. Na wyspie jest sporo dobrych restauracji, gdzie można zjeść świeże ryby i owoce morza w całkiem przystępnej cenie. Po lokalny nasi goreng (ryż smażony w warzywami), czy mie goreng  (smażony makaron) albo zupę lepiej udać się w głąb wyspy, do jakiego małego, lokalnego warunga. W restauracjach znajdziecie raczej dania zachodnie niż miejscowe.

Co robić na Gili Air?

  • Relaks na plaży – chociaż nie jest to takie do końca oczywiste. W okolicach portu i wschodniej części woda pokrywa plaże, które pojawiają się dopiero w godzinach południowych. Po południu ocean zabiera wodę i przed nami wyrasta zielona łąka wodorostów pokrywających rafę. Najlepsze plaże są wg mnie na pn-zach części wyspy
  • SUP (stand up paddle ) bardzo popularna aktywność. Pływając na dużej desce i odpychając się wiosłem można podziwiać z góry pływające pod wodą rybki. Sport ten nie jest taki trudny, kwestia złapania równowagi, a przyjemność jest wielka.
  • Snorkeling – jeśli nie macie tak jak ja patentu nurka, to jest idealna opcja by podglądać podwodny świat.
  • Diving – nurkowanie to czasami cel sam w sobie wizyty na Gili. Kiedyś będę musiała spróować J
  • Yoga- skoro wypoczynek i relaks to warto zacząć dzień od yogi na plaży. W wielu hotelach czy bungalowach sesje yogi odbywają się codziennie
  • Rower – jeżeli nie chce wam się chodzić możecie wypożyczyć rower i przejechać wyspę wzdłuż i wszerz, odkryć wszystkie jej zakamarki
  • Island hopping – rano wypływają lokalne łódki z Gili Air, więc warto zajrzeć na sąsiednie wyspy
  • Wschody i zachody słońca – obie opcje polecam. Oglądając wschód słońca mamy przed sobą wyspę Lombok i możemy podziwiać wulkan Rinjani. Udając się na zachód słońca, przy dobrej pogodzie zobaczymy wulkan Agung na Bali
  • Znaleźć tanią wycieczkę na Rinjani albo Komodo

Raj zaczyna się tam, gdzie kończy się zwykłe życie

Wyspa Gili Air jest bardzo zaniedbana, a widać to zwłaszcza w jej centralnej części, gdzie żyją miejscowi ludzie. Całe wybrzeże obsadzone jest pięknymi bungalowami i restauracjami, a wewnątrz wyspy stoją rozwalone gospodarstwa, przewraca się góra śmieci.

Wyspę zamieszkuje około 450 rodzin. Nie każdy z nich ma to szczęście by mieć dach nad głową. Niektóre rodziny mieszkają w prostych namiotach, które jednocześnie w dzień są ich stoiskami handlowymi. Mieszkańcy z reguły zajmują się rybołówstwem i obsługą turystyki: restauracje, bary, transport oraz budowaniem nowych bungalowów. Jest też tam jedna szkoła. Wyspy Gili są muzułmańskie, więc trzeba się liczyć, że z meczetu rozlegają się nawołania do modlitwy. Tutaj kontakt z lokalną ludnością jest na wyciągnięcie ręki.  Na Gili Air trafiłam prosto z Bali, więc dla mnie był to spory przeskok, że obie wyspy mogą się aż tak różnić.

Info praktyczne

  • Z Bali na Gili najszybciej dostać się szybką łodzią /speed boat/. W zależności od portu, na miejscu jesteśmy w przeciągu 1-2 h. Najlepiej wybrać opcję otwartego biletu powrotnego. Dzień przed wyjazdem należy zgłosić się do agenta i zapisać na liście. W przeciwnym razie może być problem z powrotem z Gili. Kursują też zwykłe promy, ale trzeba liczyć się z tym, że szacunkowy czas podróży z 5 h często kończy się na 10 h, więc jest to opcja dla osób, które mają dużo czasu. Promy wypływają z Padang Bai, Amed, Sanur i Serangan w sezonie dwa razy dziennie, o 9:00 i 13:00. Cennik i rozkład możecie znaleźć na stronie Gili Booking. Koszt zaczyna się od 650 000 rupii , czyli  około 170 zł i więcej. Ciężko jest uhandlować mniej, zwłaszcza gdy prom ma odpłynąć za 10 min i nie mamy wyboru.
  • Bankomaty i wymiana walut – podobno jest bankomat, ale ja go nie widziałam. Wymiana walut jest w kilku miejscach w okolicach portu, ale mniej korzystna niż na Bali.
  • Internet – jest ale działa bardzo słabo. W naszych bungalowach ciągle był problem, ale w barach działa bez zarzutu
  • Elektryczność- bądźcie przygotowani na zanik energii, to w końcu wyspa. Z reguły w hotelach czy restauracjach są generatory prądu, więc nie powinno to być utrudnieniem
  • Pogoda – jak widać w moim przypadku jest nieprzewidywalna. Maj to już pora sucha, a na Gili i Lombok padało. Mimo wszystko wysoki sezon to koniec kwietnia do końca października.
Czy wiesz, że wysyłając ten artykuł dalej pomagasz mi tworzyć kolejne treści?

Zostaw komentarz