Plaże w Porto

Plaże w Porto

Wymarzyłam sobie ocean! Okazało się, że w zasięgu kilku kilometrów od centrum miasta, znajdują się piękne plaże, a dojazd do nich jest bardzo łatwy.

Kilka popołudniowych godzin w Porto postanowiłam spędzić zupełnie inaczej, niż zakładałam na początku. Wymarzyłam sobie ocean! Okazało się, że w zasięgu kilku kilometrów od centrum miasta, znajdują się piękne plaże, a dojazd do nich jest bardzo łatwy. Do każdej z nich, w prosty sposób można dostać się komunikacją miejską. Plaże w Porto mają szeroką linię brzegową i oferują idealne warunki do wypoczynku. Do najbardzej popularnej plaży Matosinhos, dojedziecie niebieską linią metra. Mój wybór padł jednak na małą plażę w Foz do Douro. Dojechać tam można zabytkowy tramwajem linii nr 1, który odjeżdża z Ribeira, przy kościele św. Franciszka. Foz do Douro, czyli dosłownie tam, gdzie rzeka Douro wpada do oceanu. Kiedyś było to małe, rybackie miasteczko. Obecnie stanowi jedną z najdroższych i prestiżowych dzielnic Porto. Plaże w Porto są bardzo dobrą alternatywą dla wszystkich tych, którzy choć na chwilę chcą wyrwać się z miejskiej dżungli i odpocząć.

Foz do Douro

Okolica chyba nie należy do tych typowo turystycznych, bynajmniej, nie o tej porze roku. Ilość turystów, łącznie ze mną, mogłabym policzyć na palcach obu dłoni. Spacer wzdłuż wybrzeża pozwolił mi za to, przyjrzeć się życiu lokalnych mieszkańców. Kilka osób uwijało się przy sieciach rybackich w małej przystani. Inni spacerowali z psami głównym deptakiem. Panowie w średniej wieku 60+ spędzali czas na łowieniu ryb lub grze w remika. Zachowując pokerowe twarze wykładali kolejne karty i z zaangażowaniem podliczali w zeszycie swoje punkty.

Plaże w Porto

Plaże w Porto

Life is better on the beach

To popularne hasło, ale jakże prawdziwe! Plaża i ocean przyciąga mnie jak magnes. Tego popołudnia niewiele już brakowało mi do pełni szczęścia. Po raz kolejny przekonałam się, że nie jestem miejskim zwierzem, że ciągnie mnie w stronę natury. Bo ile można oglądać te wszystkie miejskie zabytki, katedry, kościoły i muzea?

Ideałem byłoby znaleźć się tutaj w środku lata i grzać w pełnym słońcu. Mimo wszystko nie miałam powodów, by narzekać. Pogoda współpracowała ze mną przez cały czas. Było ciepło, trochę wietrznie, ale bardzo przyjemnie. Chmury kłębiły się na niebie, strasząc pogorszeniem warunków atmosferycznych. Fale uderzały raz po raz o nabrzeżne skały, wyrzucając w górę białą pianę. Siedziałam jak zahipnotyzowana, patrząc się w bezmiar oceanu. Pod koniec dnia, chmury rozstąpiły się na chwilę, tworząc “okno” dla ostatnich promieni słońca.

Zachód słońca w Porto

Dzień dobiegał końca. Niechętnie udałam się z powrotem na przystanek, z którego odjeżdżał tramwaj do centrum Porto. Mała przestroga dla Was. Nie polegajcie na rozkładach jazdy, zwłaszcza poza sezonem. Tramwaj, który przyjechał sporo spóźniony, okazał się ostatnim tego dnia, a była dopiero godzina 18:00. Żeby nie było tak idealnie, motorniczy zakomunikował podróżnym, że jedzie tylko trzy kilometry. Tramwaj później zjeżdża do zajezdni. Tego wieczoru czekał mnie więc długi, siedmiokilometrowy spacer, wzdłuż rzeki Douro. Na pocieszenie dostaliśmy mały bonus. Motorniczy powiedział, że przejazd jest gratis. Takie sytuacje łączą ludzi w potrzebie. Z nowo poznanymi osobami, które znalazły się w takiej samej sytuacji jak ja, doszliśmy bezpiecznie do centum Porto. Cała historia skończyła się na stuknięciu kuflem piwa, w lokalnym barze.

Postanowiłam, że wrócę do tego miasta w niedalekiej przyszłości. Może wtedy uda mi się odwiedzić wszystkie plaże w Porto, a wypoczynek połączyć z surfingiem. Portugalia oferuje dobre warunki do surfowania właściwie na całej swojej linii brzegowej. Porto, jak i Lizbona, może stanowić dobrą bazę wypadową do zwiedzania reszty kraju.

Czy wiesz, że wysyłając ten artykuł dalej pomagasz mi tworzyć kolejne treści?

Bądźmy w kontakcie

Podaj swego maila, by otrzymywać specjalne treści dedykowane moim czytelnikom (darmowe presety, tapety itp)

Podobał ci się wpis? Masz jakieś pytania? Zostaw komentarz

Projektowanie stron